15 lutego 2015

Nieśmiertelni & Herosi + słów kilka o serialu ,,Nieśmiertelny"

Cześć Wam wszystkim!

Postanowiłam napisać ten post, bo ostatnio mam porządną chrapkę na seriale fantasy. Wiecie, takie z udziałem aktorów.
(Wiem, że nazywają się fabularnymi, spokojnie...).
Postanowiłam przybliżyć Wam nieco pewien stary już trochę serial (no, nie jest tak źle, rocznik '92), ponieważ w zestawie obrazkowym mam dla Was... nieśmiertelnych. Postanowiłam ich tak nazwać, i chyba postąpiłam dobrze.
Tytuł serialu, którego chcę Wam przybliżyć, to Nieśmiertelny (angielski tytuł: Highlander: The Series).

Wiem, że niektórzy mogą znać ten tytuł tylko po filmie z 1986 (angielski tytuł: Highlander).
W zasadzie, i film, i serial opiera się na podobnych zasadach.
Film opowiada o historii Connora McLeoda, który tak samo jak Duncan McLeod z serialu został obdarzony nieśmiertelnością.
Niestety, nie oglądałam filmu, więc może skupimy się wspólnymi siłami na serialu.
Opowiada on o nieśmiertelnym z rodu McLeod'ów, który o swoim darze dowiedział się wraz ze swoją pierwszą śmiercią (urodził się w 1592 roku, a akcja główna serialu toczy się tak jak jego nakręcenie w 1992).
Mimo pozorów nie jest jedynym nieśmiertelnym. Z tego powodu musi toczyć walkę o rywalizację. Zginąć może tylko z ręki innego nieśmiertelnego – wtedy, gdy utraci z jego ręki głowę a wraz z nią moc życiową. W chwili śmierci jednego z nich ten drugi przejmuje jego siłę, co umacnia go.


Nieśmiertelny.

Urodzony 400 lat temu w Szkocji.

Na swojej drodze spotyka sobie podobnych – dobrych i złych.

Walczy z siłami ciemności, chroniąc się na poświęconej ziemi.

Nie umrze, dopóki nie straci głowy, a wraz z nią mocy.

Pozostać może tylko jeden...

No, może się trochę mrocznie zrobiło, ale o to chodzi ;).
Może najpierw dam Wam obrazki, a potem wrócimy do serialu.






Wracając do tematu:
   
Nieśmiertelny z pewnością nie jest idealną pozycją dla tych, którzy nie przepadają za mieszanką miecza i pistoletu, a także bijatyk w stylu Jackie Chana.

Serial wydaje się balansować na ,,dwóch światach” i trzeba trochę wiedzy ogólnej, aby coś z niego zrozumieć.
Czy mi się podobał?
Obejrzałam go tylko ze wzgląd na Jima Byrnesa. Moim zdaniem gra aktorska nie popada w ruinę, przez co pewne zwroty akcji są jeszcze do zaakceptowania. Ale nie należy spodziewać się po nim akcji żywcem wyjętych z Władcy Pierścieni. Mieszanina science fiction i fantastyki nie zawsze wychodzi dobrze, ale z serialem się udało. No i wyboista rola Adriana Paula... 
Jest niezwykle utalentowany... wiecie, żeby przez bite 7 lat trenować wschodnie sztuki walki i opanować techniki władania japońskim mieczem (nazywa się on katana, jakby się kto pytał)... Klasyka. 
Takich rzeczy się nie zapomina tak łatwo, uwierzcie mi, kochani.
Nawet dużym zaskoczeniem było dla mnie to, że posiadam piosenkę Queena z czołówki serialu.
A oto ona – czołówka serialu (1 sezon.):


 A oto cała piosenka, kadry już z filmu:



Spodobała mi się natomiast jeszcze jedna (również z serialu) – a mianowicie:



Przyjemnie się słucha, to przyznać trzeba...

Cover Scorpions'ów też ładny (jak zresztą wszystko, co nagrali przez całe lata swojej działalności):







Zawsze coś do zaspokojenia zszarpanych nerwów... 
I która wersja ładniejsza?
A poniżej trochę kadrów z serialu, wybaczcie że mało:




Dziewczęta, proszę nie krzyczeć...


 A tutaj (tzn. niżej) Jim Byrnes jako Joe Dawson:


 Wiem... porównując ze zdjęciami na stronie o nim pod kategorią Aktorzy z BW, różnica jest przeogromna... Jakiż on był młody...
Białe włoski pojawiły mu się na głowie bardzo szybko, no ale... winą są geny ;P


 Od lewej – Stan Kirsch, Adrian Paul i Alexandra Vandernoot


 Serial składa się z sześciu sezonów o następujących ilościach odcinków:

pierwszy sezon: 22 odc.
drugi sezon: 22 odc.
trzeci sezon: 22 odc.
czwarty sezon: 22 odc.
piąty sezon: 18 odc.
szósty sezon: 13 odc.

Czasami wydaje mi się, że niektóre (oczywiście moim zdaniem) filmy mimo iż słabszej technologii (efekty specjalne itd.), mogą zasłużyć na miano dobrego filmu.
Nawet film pozbawiony ich całkowicie nie musi być od razu spychany na najniższą półkę jakościową.
Kiedyś bardziej się liczyła gra aktorska i poziom wyszkolenia aktorów... a teraz?
Cały czas słyszy się, że ten i tamten film dostał Oscara czy jakąś tam inną nagrodę za efekty specjalne. 
Czy naprawdę przestaliśmy doceniać grę aktorską? 
Takim filmem, który z pewnością się do takich nie zalicza jest film biograficzno-historyczny pt. Iwan Groźny z roku... uwaga, uwaga... 1944.
Ale kto mógłby się zresztą spodziewać efektów po biografii filmowej?
No właśnie...
Mimo iż Nieśmiertelny zalicza się do tych z działu fantasy, za wiele fantastyki w nim nie ma... bardziej science fiction. Mimo wszystko, chciałam Wam go polecić.
Piszcie, co myślicie na temat całości – obrazków, muzyki, serialu. 
Pozdrawiam i ślę buziaki ;* ;* ;*

5 komentarzy:

  1. Ciekawie przedstawione. I tyle szczegółów. To lubię. Trzymaj tak dalej.
    No i Queen...Tego nawet nie trzeba uzasadniać.
    Wspaniałość sama w sobie.

    http://paranojawkrate.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawie wygląda. Jak będę miała chwilę czasu, to postaram się zobaczyć. Świetny post, pozdrawiam ;)

    my-magic-forest.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Heej :) Widzę ogólnie blog - zarys fantasy. Czytałaś może "Dary anioła" ? Albo czy mogłabyś mi coś polecić (najlepiej z fantasy dla młodzieży) będę ogromnie wdzięczna. Pozdrawiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oglądałam "Nieśmiertelny" (przepraszam, nie wiem czy to się odmienia xD), ale po tej notce to teraz muszę koniecznie zobaczyć <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odmienia się odmienia, to w końcu polskie słowo ;D

      Usuń

* Każdy Twój komentarz jest dla mnie wsparciem i motywacją. Każdy Twój komentarz uświadamia mnie w przekonaniu, że to, co robię, nie schodzi na manowce :)

** Komentarze muszą być pisane cywilizowanym językiem, z szacunkiem do Stwórczyni Bloga - nie chcę jednak widzieć tu pokemonów i ich kumpli.

*** Staraj się aby Twoje komentarze były bardziej rozwinięte i nie ograniczały się do słów ,,Ładne obrazki/Cudny blog/Ładny blog”.

**** Jeśli trafiłeś tu tylko po to, aby się reklamować spamem, radzę porzucić ten pomysł - nie licz na to, że nabiję Ci statystykę. W moich zasadach blogowania liczy się uczciwość.

***** Zdarza się, że odpowiadam na Wasze komentarze. Może wywiązać się fajna dyskusja :)