piątek, 4 listopada 2016

Cyberpunk część druga

Witam po małej przerwie!

Jak postanowiłam, postanowiłam być tutaj jak najbardziej aktywna.
Jak się da.
Była to dobra decyzja, ponieważ rozpoczął się nowy miesiąc, a ja nie chcę go zaniedbać. Ostatnio publikowałam posty o tematyce science fiction, a ostatnio niosłam się z myślą, aby napisać coś nowego o tematyce cyberpunk. Jak dotąd opublikowałam tylko jeden post.
Bardzo lubię ten gatunek. Sama nie wiem czemu dokładnie. Jest taki ponadczasowy, odzwierciedla naszą cyfrową przyszłość w dobie komputerów.

Zapraszam zatem na wczucie się w ten wspaniały klimat fantastycznej elektroniki!










  Mój bohaterski Hiro… ^.^ 

Hiro Protagonista.


Naturalnie też, mam oprawę muzyczną w wykonaniu… Fear Factory, czyli cybermetal :)






Jak na razie myślę, że skupię się oczywiście na czytaniu książek bibliotecznych. A same się nie przeczytają…



Jak dotąd przeczytałam trzy książki z serii Star Wars.

Na te trafiłam z przypadku, ale za to cieszę się że przeczytam powieść Olgi Gromyko.
Twórczość Tolkiena znam z pięciu przeczytanych jego dzieł. Miło więc będzie poznać biografię.
Jak widać, biblioteka konstantynowska nieustannie mnie zaskakuje. Już wiem od dawna, że będę ją wielbić!

No i tak to jest…
Przynajmniej teraz czuję się na siłach psychicznych i fizycznych, haha :)
No i właściwie nie wiem co napisać… ale ważne, że wróciłam po krótszej przerwie, niż ostatnio. Jestem naładowana energią i tak powinno pozostać.
Wobec tego ciekawa jestem, co sądzicie o obrazkach i oprawie muzycznej.
Czekam, Kochani i pozdrawiam ciepło do następnego powstania (posta, rzecz jasna :))! ^.^

piątek, 28 października 2016

Steampunk cz. 3 - Zwierzęta

No i w końcu po wytłumaczeniu się mogę w końcu wstawić jakąś gustowną grafikę, zgodnie z tradycją.
Wyrzuty sumienia pierzchły gdzieś i lepiej żeby nie wracały.
Laptop nadal mi się ładuje.

W niniejszym poście chciałam Wam zestawić kontynuację tematyki nurtu s-fi – padło na steampunk, czyli krewnego cyberpunku.
W poprzednich częściach widzieliście już pociągi (które uwielbiam) i statki powietrzne.
Dzisiaj postanowiłam, że – drogą inspiracji ,,Mechanicznym Aniołem” - będą to mechaniczne zwierzęta, lecz nie tylko.
Ten, kto interesuje się żywo steampunkiem, ten wie, czym się on charakteryzuje – na przykład w ubiorze. Najbardziej charakterystycznym dodatkiem do ubioru wzorowanego na osiemnastowiecznych strojach są gogle i cylindry.
I właśnie w nie będą ubrane ów zwierzątka :) 

Mechanika i automaty rządzą! ;D
Zapraszam na oglądanie!














Wydaje mi się, że przez ten czas odłączyłam się od Blogosfery, ale za to wiem już, że to normalne, że każdy bloger potrzebuje czasami dłuższej przerwy, wytchnienia, aby pomyśleć, ułożyć plan w głowie, skupić się…
Po tym prawie że miesięcznym odpoczynku, myślę, że raczej nie będzie mi łatwo pisać tak często, jak kiedyś, kiedy miałam nadmiar czasu i zero pomysłów na swoje życie…
Teraz to się zmieniło.
Postanowiłam więcej czytać, spacerować z psami, kręcić się po mieście, czy słuchać muzyki.
Każdy potrzebuje wytchnienia, Kochani i to ci z Was, którzy prowadzą bloga dłużej niż rok wiedzą to najlepiej.
Was za to serdecznie zapraszam do dzielenia się opinią i Waszą wiedzą o steampunku ;) 

Ze spraw bardziej przyziemnych - na słuchawkach Wu Bai & China Blue ^.^

WU BAI & CHINA BLUE - ZHEN SHIJIE


WU BAI & CHINA BLUE - PIAO LANG

Z tego utworu mam dzwonek w telefonie ^.^ 

Miłego słuchania ~.^

Azjatycki rock potrafi zarazić pozytywną energią ^.^


Do zobaczenia w następnym poście, ściskam mocno! :* :*



Sprawy osobiste Dziwnego Świata (Official Note #29): Droga Szczura wyznaczona... ścieżką Blogosfery

Witam, Kochani!

W końcu mogę się pochwalić weną i coś tutaj wstawić.
Zatęskniłam do pisania – taka jest prawda.
Nie wiem, gdzie przez ten czas podziała się wena – przez ten czas bałam się, że nie wyrobię się z pisaniem, że wena nie wróci, że ten miesiąc będzie jednopostowy…
Mnóstwo niepewności i nerwów. Długo czekałam, aż w końcu coś się ruszy...

Ale za tym stoi moje niezwykle dynamiczne tempo życia.
Mogę się pochwalić postępami z czytaniem czwartego – ostatniego – tomu ,,Pana Lodowego Ogrodu” Grzędowicza, i już wiem, że ta seria przypadła mi stuprocentowo do gustu.
I tak jak należało się spodziewać – polubiłam głównego bohatera, pół Polaka, pół Fina, Vuka Drakkainena.

Do rzeczy jednak.
Postanowiłam, że jednak wrócę na blogowy portal – sama sobie to obiecywałam kilka dni temu, a teraz, kiedy ładuję akumulatorki laptopa, będzie to możliwe ;)

Spodziewajcie się posta po poście ;D
Zapraszam :* :*

niedziela, 16 października 2016

Sprawy osobiste Dziwnego Świata (Official Note #28): Wejście Szczura po długiej przerwie...

Witam Kochani!

Wiem, że za to zniknięcie z Blogosfery należy mi się lanie nunczakiem po czterech literach, i strasznie mi przykro z tego powodu.
Ale ileż można toczyć się po bezkresnym oceanie niewiernej weny i braku jakichkolwiek chęci?
Z pewnością znacie ten stan.

Całkiem niedługo zamierzam powstać na nogi. Sumienie tchnęło mnie, abym napisała chociaż szybki post, abyście nie myśleli, że Mistrz mnie nie pogrzebał.


Laoshu Łajka nie zamierza wcale zniknąć.
Zamierza powrócić.
Jak zwykle zwariowana i pełna pomysłów, tylko teraz jakoś tak się wypaliła.

Jednak czuję, że tu wrócę. To tylko chwilowy niewypał.
Na razie jednak, regeneruję się muzyką. 
Wschodnim popem.



Piosenka z ,,Legendy pijanego mistrza”. Pokochałam ją wczoraj.




Tu, dla odmiany nie wiem, skąd ta piosenka. Ale mi się podoba. Mam ją już od dawna na karcie pamięci.

Myślę, że jak będę miała czas wstawię tu coś konkretnego. W tym czasie rozpatruję się w polskiej fantastyce – serii Jarosława Grzędowicza.




Przeczytałam też inne, dość interesujące książki…






Jak widać, miałam wyjątkowo zaczytany okres. I tak to nie są wszystkie, które przeczytałam z konstantynowskiej biblioteki.
A przeczytałam ich już szesnaście. 
Obejrzałam sześć filmów.


Mam nadzieję, że niebawem powstanę na nogi. Może uda mi się odwiedzić któryś z Waszych blogów, a także powrócić na swój.
I w końcu dopełnić formalności związanych z kinomanią.

Przepraszam zatem raz jeszcze, Kochani za tą niezapowiedzianą przerwę... ;.;

Trzymajcie się ciepło i do następnego, normalnego już postu!


poniedziałek, 26 września 2016

Twórcy Historii Fantasy {#4}: Scott McNeil

Przyjrzyjmy się aktorskim poczynaniom ze świata fantasy – tym razem jednak będzie to fantastyka naukowa.
Za czasów dzieciństwa pamiętam moją gorącą fascynację aktorstwem filmowym – jest to bardziej dostępna forma sztuki, gdyż telewizor w domu posiada każdy, a teatry odwiedzają tylko ci, którzy mogą sobie na to pozwolić. Ja niestety nie mam takich możliwości, aby sobie pójść na jakiś spektakl (moje miejsce zamieszkania jest na to za małe), a szkoda, bo za dzieciństwa kochałam spektakle, zwłaszcza kukiełkowe.
Fantastyka naukowa jest czymś, co zajmuje wielką przestrzeń - powiedziałabym nawet, że pokaźną – moich zainteresowań.
Z moich wpisów wiecie już zawczasu, że interesuję się otwarcie Kosmosem, istotami pozaziemskimi, zjawiskami paranormalnymi, telepatią, tajemnymi portalami i innymi sprawami, będącymi obiektami badań, a jednocześnie wciąż uznawanymi za dobre materiały na filmy o tematyce s-fi.
Scott McNeil, o którym mowa w dzisiejszym odcinku, zagrał w wielu produkcjach s-fi, najczęściej animowanych. Brał udział nawet w angielskim dubbingowaniu japońskich serii.
Najlepszym tego przykładem jest InuYasha. 
Zagrał tam postać wilczego youkai, siedemnastoletnego Kogę.
McNeil jest jednym z najoryginalniejszych aktorów dubbingowych – nigdy nie używa do podkładania głosu postaciom jednej jego barwy. Dowodem jest jego wielogłosowa (poczwórna) rola w Beast Wars Transformers. 
Mam do niego megaogromny sentyment.

O samym serialu wspomniałam w poście z serii przemyśleń {link}.

Oglądając serial, ma się wrażenie, jakoby każda z postaci, którą przedstawił, tak naprawdę dubbingowana była przez kilku aktorów. Tak naprawdę nigdy nie ma się pewności, czy któraś lubiana przez nas postać – z BW lub innej animacji – jest w zasadzie odtwarzana przez innego aktora, niż tego, na którym nam, jako fanom zależy.
Oglądałam trochę filmików z próbkami jego głosu do różnych postaci i wiem, że jest jednym z najbardziej oryginalnych aktorów dubbingowych. Uważany jest za drugiego Mela Blanca – amerykańskiego aktora najbardziej znanego z ról kreskówek serii Looney Tunes (Zwariowane Melodie). I trzeba przyznać, że ta legenda dubbingowego aktorstwa jest dla niego mocną inspiracją.























I trzeba przyznać, że ta legenda dubbingowego aktorstwa jest dla niego mocną inspiracją. I dobrze – se myślę – ważne, że gość ma pomysł na siebie.















McNeil urodził się 15 września 1962 roku w Tawonga w Australii, skąd po czterech latach przeprowadził się z rodzicami do Vancouver w Kanadzie. Mieszka tam do dziś, tak samo jak Jim Byrnes, który również miał swój udział w BW... 
 
Sukces, jaki odniósł kanadyjski serial, był powodem do prawdziwej dumy aktora – i słusznie! :)

Najciekawsze filmy z udziałem aktora (angielski dubbing):

Kosmiczne Wojny, Wojny Bestii [Beast Wars Transformers] (1996-99)  
Niszczycielskie Maszyny [Beast Machines: Transformers] (1999-2000)
X-Men: Ewolucja [X-Men: Evolution] (2000-2003)
InuYasha (2000-2004)

<<<<


P.S.: Niestety podkreślam, że oglądałam tylko pierwszy serial, więc dwa pozostałe wyceniłam po fabule i recenzjach. Niestety podkreślam, że oglądałam tylko pierwszy w kolejce serial, jeśli chodzi o McNeila, więc dwa pozostałe wyceniłam po fabule i recenzjach. Jeśli chcecie ocenić jego starania aktorskie, najlepiej obejrzeć te filmy w spolszczeniu napisowym. Osobiście preferuję napisy.

Na koniec podlinkuję trochę filmików z nieocenionego YouTube z próbami głosu McNeila :)

FILMIK 1

FILMIK 2

FILMIK 3 

FILMIK 4 (jako Koga) 

FILMIK 5 (angielski dubbing Kogi w akcji :)) 

 Koga ^.^

FILMIK 6 (Koga - dubbing japoński {Taiki Matsuno})