Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sprawy osobiste Dziwnego Świata; Oficjalne Wpisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sprawy osobiste Dziwnego Świata; Oficjalne Wpisy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 marca 2020

[*] Co jest z tobą, do cholery?!

Jak w tytule.
18 marca stuknęłoby pół roku, odkąd mój blog leży odłogiem.
A 31 marca zaś PEŁNY ROK odkąd nie wstawiałam postów tematycznych.
Więc zapytuję sama siebie: Co się ze mną stało?
Czyżbym się wypaliła?
Co prawda, to jest możliwe.
Już pięć lat prowadzę tego bloga… i nagle przestałam?

Co się z Tobą stało??
Jak można by było zauważyć, zmieniłam nick.
Przez ten czas musiałam posprzątać w życiu prywatnym. Poukładać myśli.
Ale pomimo tego, nadal nie wiem, czy jest jeszcze sens prowadzić tą stronę.
Może rzeczywiście już nie czas.
Co prawda planowałam jak już, to rozstać się z blogiem kulturalnie, bez miunczenia typu ,,Może jeszcze wrócę”, bo to byłoby nie fair.
Wiecie… ja narobię komuś nadziei, a potem ta osoba pomyśli sobie, że jestem nieuczciwa, niesłowna, nietaktowna.

Zwał, jak zwał, każdy wie o co chodzi.
Kurczę, nawet teraz, jak piszę ten post, nawet nie wiem, jak ubrać w słowa to, co czuję. Kilkakrotnie, akapit po akapicie czytam to, co napisałam do tej pory, żeby nabrać pewności, że to nie zabrzmi głupio. Albo absurdalnie.
Ale cóż…
Jedyne co jest pewne, wróciłam do mojej wielkiej pasji, jaką jest rysowanie. Dojrzałam na tyle, aby domagać się nauki anatomii ludzkiej. Aż sama nie mogę uwierzyć, że potrzebowałam na to tyle czasu.
Nie pamiętam już, czy wcześniej o tym wspomniałam, ale wróciłam do rodzinnego miasta. Wcześniej mieszkałam w niewielkiej mieścinie między Pabianicami a Łodzią (Konstantynów Łódzki), a obecnie, po trzech latach bodajże (pamięć mi szwankuje) wróciłam do Głowna.
Temat, który praktycznie nie schodzi ani z nagłówków, ani tymbardziej z ust ludzi, to koronawirus – wiecie, to niby-grypsko z kontynentalnego, chińskiego Wuhan.
W związku z tym, że podobno mają zamknąć galerie handlowe, w tym księgarnie – załamałam się. Cóż, zawsze zostanie mi księgarnia internetowo-wysyłkowa, ale kto wie, czy mój plan wypali? Obecnie oczekuję na jedną książkę, co prawda, jeszcze nie wysłaną, ale mimo wszystko mam obawy. Ludzie w spożywczakach biją się o jedzenie. Niemal czuć atmosferę którejś z wojen światowych.

Zamilcz, bo dramatyzujesz...

Przepraszam.
Na poważnie przepraszam.
Zawiodłam, i jest mi wstyd.

Myślę, że jak tak dalej pójdzie (mam na myśli brak weny, nie koronawirusa), na dobre rozstanę się z Dziwnym Światem.
Raz jeszcze wybaczcie.
Dziękuję za to, że byliście.
Kocham Was wszystkich, którzy pisali tutaj, i dawali motywację.
Ponownie powiem: wybaczcie (nie napiszę wprost żegnajcie, już sami wiecie, dlaczego).


sobota, 17 listopada 2018

KRÓTKIE OGŁOSZENIE O WPISACH

Witajcie!

Ze względu na dość mocny pocisk pomysłów w ten weekend obiecałam Wam – po ostatnich dwóch, mrocznych wpisach – nieco weselszą tematykę posta.
Otóż postanowiłam w ten dzień wstawić dwa posty (właściwie trzy xD, hehe, ten informacyjny zresztą).
Ciąg dalszy w kolejnych wpisach.

sobota, 30 czerwca 2018

-.- & ;_;

Tak, jak można się było spodziewać, postanowiłam dać znać, co u mnie. Tak mniej więcej.
Wakacje spędzam tam, gdzie jestem, czyli nigdzie nie wyjechałam. Niestety, nie tym razem, a bardzo mi się to marzyło.
Zmuszona jestem przeciągnąć okres bezpostowy, ale mam nadzieję, że powrócę już na dobre po wakacjach.

Powód zawieszenia tego bloga jest banalny, ale prawda jest taka, że każdy bloger po dłuższym czasie bezowocnej ,,posiadówki” ma dość. Chce zmienić otoczenie. Odświeżyć się.
To samo dotyczy mnie. 
 
Moje wakacje trwają już lekko ponad tydzień i cieszę się, że nareszcie mogę wyszaleć się w ten okres wolności. Oddać się czytaniu. A w niedługim czasie moja biblioteczka wzbogaciła się o kilka tytułów. Jednak nie mam na razie głowy, żeby jej spisywać.

Czas upływa…
Tak, za całkiem niedługo powrócę do moich starych obowiązków i mam nadzieję, że przez ten czas blog nie pozostanie bez echa, że kogoś tam jeszcze znajdę, kto go czyta.
Rozumiem, że jest wśród Was spora grupa studiujących, lecz uwierzcie mi, mi też nie było łatwo. Pisałam ostatni post 2 czerwca, i wówczas myślałam, że przez te wakacje wytrwam bez bloga.
A jednak nie.
Potrzebuję tu pisać, ale wydaje mi się, że nie mam dla kogo -.-
Więc, jeśli ktokolwiek jeszcze tu zagląda, niech da znać. 

Chciałabym wiedzieć, czy dacie szansę Dziwnemu Światowi, czy też będę musiała powziąć kroki, abym już na stałe zerwała z blogowaniem. A uwierzcie mi, nie chcę tego.

To by było na tyle z mojej strony, nie wymuszam komentarzy, ale miło by mi było, gdyby ktoś jednak tu napisał -.- 

 

sobota, 2 czerwca 2018

Spontaniczna, ciężka decyzja...

Mam Wam do przekazania ważną wiadomość.
Smutną wiadomość.
Ciężko mi to pisać, no ale, prywatne obowiązki i brak motywacji zmusiło mnie do podjęcia tej decyzji.
Ze względu na brak czasu i ożywienia na blogu, zmuszona jestem go zawiesić.
Nie wiem, na jak długo, a też trudno mi stwierdzić, czy będę aktywna w wakacje.
Sesja? Egzaminy?
Nic z tych rzeczy, nie nadaję się na studia. Cóż, nie każdego stać finansowo, ale również emocjonalnie. Nie każdy radzi sobie z takim stresem. 

Tymczasem zostawiam bloga na jakiś czas i oddaję się innym przyjemnościom na czas wolny.
Ale wiem, że wrócę.
Wiecie o tym, prawda? ;_:
Zawsze wracam…



Więc… do usłyszenia!


sobota, 29 lipca 2017

Czerwona Karta Archiwum: Trzy lata działalności na Dziwnym Świecie i… KONKURS & QUIZ ^-^ (1/2)

Kiedyś musi nadejść ten wielki dzień, kiedy nasza działalność w Blogosferze jest zauważana już dłuższy czas.
Jest to dzień oznaczony szczególnym wyróżnieniem…

Nie ma co owijać w bawełnę, dzisiaj jest powód do świętowania.
Albowiem dzisiaj Dziwny Świat świętuje trzy lata działalności, w ja sama świętuję trzy lata stażu blogerskiego.
Nie wiem, w jaki sposób oryginalnie opisać to uczucie, kiedy ma się świadomość tak długiego stażu w Blogosferze.
Siłą rzeczy, musi się to kiedyś stać. Lata płyną, a nikt nam nie odbierze przyjemności blogowania.
Nie znam innych blogów o dłuższym stażu od mojego, jak pięć lat. Miejmy nadzieję, że wytrzymam więcej niż pięć lat ^_^
Mimo wszystko to nie zależy całkowicie ode mnie.
Jest nie nie tylko moja, ale i Wasza praca, jako Czytelników.
A czego można życzyć Dziwnemu Światu?
O tym teraz: ogłaszam konkurs urodzinowy!

Waszym zadaniem jest napisać pod tym postem życzenia dla Dziwnego Świata. Jednak nie wystarczy napisać jedynie tradycyjne dwa słowa ^_^ 
Liczą się najbardziej kreatywne życzenia dla bloga (możliwie, jak najdłuższe, minimum trzy zdania). Autor najbardziej pomysłowych życzeń dostanie nagrodę w postaci polecenia jego bloga w następnym tradycyjnym dla bloga poście.

W następnym poście już nieco luzu: odpowiadacie na pytania quizowe mając do dyspozycji Wikipedię i inne informacyjne strony internetowe.
Przyjemnej zabawy i powodzenia! ^-^



wtorek, 3 stycznia 2017

Sprawy osobiste Dziwnego Świata (Official Note #31): Powrót Laoshu...

Cześć, Kochani!

Po okresie noworocznym mogę już zamknąć Stary Rok 2016 i zacząć Nowy – na Dziwnym Świecie i na Twórczości.
Już mam zamysł na pewien post na niego, więc spodziewajcie się ,,przebudzenia Mocy” ;P
Dzisiaj postanowiłam powstać tutaj, i mam nadzieję, że blog będzie się nadal rozrastał.
W ciągu całego okresu 2014-2016 napisałam tutaj 237 postów.
Całkiem niezły wynik jak na dwuletniego bloga ^.^

Kontynuuję pasję pisania tutaj i mam nadzieję, że razem przeżyjemy jeszcze w Blogosferze długi, fantastyczny czas!

Niedługo nowy post, numer 239, a po nim kolejne!
Trzymajcie się!




piątek, 28 października 2016

Sprawy osobiste Dziwnego Świata (Official Note #29): Droga Szczura wyznaczona... ścieżką Blogosfery

Witam, Kochani!

W końcu mogę się pochwalić weną i coś tutaj wstawić.
Zatęskniłam do pisania – taka jest prawda.
Nie wiem, gdzie przez ten czas podziała się wena – przez ten czas bałam się, że nie wyrobię się z pisaniem, że wena nie wróci, że ten miesiąc będzie jednopostowy…
Mnóstwo niepewności i nerwów. Długo czekałam, aż w końcu coś się ruszy...

Ale za tym stoi moje niezwykle dynamiczne tempo życia.
Mogę się pochwalić postępami z czytaniem czwartego – ostatniego – tomu ,,Pana Lodowego Ogrodu” Grzędowicza, i już wiem, że ta seria przypadła mi stuprocentowo do gustu.
I tak jak należało się spodziewać – polubiłam głównego bohatera, pół Polaka, pół Fina, Vuka Drakkainena.

Do rzeczy jednak.
Postanowiłam, że jednak wrócę na blogowy portal – sama sobie to obiecywałam kilka dni temu, a teraz, kiedy ładuję akumulatorki laptopa, będzie to możliwe ;)

Spodziewajcie się posta po poście ;D
Zapraszam :* :*

niedziela, 16 października 2016

Sprawy osobiste Dziwnego Świata (Official Note #28): Wejście Szczura po długiej przerwie...

Witam Kochani!

Wiem, że za to zniknięcie z Blogosfery należy mi się lanie nunczakiem po czterech literach, i strasznie mi przykro z tego powodu.
Ale ileż można toczyć się po bezkresnym oceanie niewiernej weny i braku jakichkolwiek chęci?
Z pewnością znacie ten stan.

Całkiem niedługo zamierzam powstać na nogi. Sumienie tchnęło mnie, abym napisała chociaż szybki post, abyście nie myśleli, że Mistrz mnie nie pogrzebał.


Laoshu Łajka nie zamierza wcale zniknąć.
Zamierza powrócić.
Jak zwykle zwariowana i pełna pomysłów, tylko teraz jakoś tak się wypaliła.

Jednak czuję, że tu wrócę. To tylko chwilowy niewypał.
Na razie jednak, regeneruję się muzyką. 
Wschodnim popem.



Piosenka z ,,Legendy pijanego mistrza”. Pokochałam ją wczoraj.




Tu, dla odmiany nie wiem, skąd ta piosenka. Ale mi się podoba. Mam ją już od dawna na karcie pamięci.

Myślę, że jak będę miała czas wstawię tu coś konkretnego. W tym czasie rozpatruję się w polskiej fantastyce – serii Jarosława Grzędowicza.




Przeczytałam też inne, dość interesujące książki…






Jak widać, miałam wyjątkowo zaczytany okres. I tak to nie są wszystkie, które przeczytałam z konstantynowskiej biblioteki.
A przeczytałam ich już szesnaście. 
Obejrzałam sześć filmów.


Mam nadzieję, że niebawem powstanę na nogi. Może uda mi się odwiedzić któryś z Waszych blogów, a także powrócić na swój.
I w końcu dopełnić formalności związanych z kinomanią.

Przepraszam zatem raz jeszcze, Kochani za tą niezapowiedzianą przerwę... ;.;

Trzymajcie się ciepło i do następnego, normalnego już postu!


sobota, 11 czerwca 2016

Sprawy osobiste Dziwnego Świata (Official Note #27): Łajka jeszcze nie zginęła w Blogosferowym Kosmosie, czyli powracam!

Cześć, Kochani!

Przerwa ta miała być krótsza (miałam dodać nowy wpis 10 czerwca), ale chwilowe zawirowanie i bałagan w moim życiu spowodował, że chwilowo się wypaliłam.
Nie chciało mi się nawet logować na Bloggera, aby sprawdzić, czy ktoś jeszcze podjął się wyzwania pod ostatnim postem.
Po prostu mi się nie chciało.

 Jedno drzewo nie czyni lasu, cóż…

Oczywiście chciałam Wam podziękować za tak dużą ilość komentarzy pod poprzednim wpisem.
Ostatnio zdominowała mnie słabość do pand.
Ogółem lubię pandy, i te duże, i małe.
Uważam, że są słodziutkie… ^,^
A w przeddzień moich urodzin trafiły mi się takie dwie ślicznotki:

Jest to matka z córeczką. Mamusię nazwałam Suyin, a córeczkę Xifeng.
Chyba się nie dziwicie, czemu im dobrałam chińskie imiona? ^__^

No i tego… 8 czerwca stuknęło mi 20 wiosen. Nic specjalnego, nadal czuję się o co najmniej dwa lata młodsza.
Rozpaczliwie tęsknię za wakacjami, ale to chyba normalne.

No i marzę o fototapecie z Hongkongiem w pokoju ^.^
Nie spodziewałam się, że myśl o przeprowadzce mi się odmieni – a jeszcze nie tak dawno nie chciałam wyjeżdżać z Głowna.
Teraz jednak, to małe, urocze miasto z burmistrzem Janeczkiem na czele, odrobinę mnie znudziło.
Chyba zbyt długo mieszkałam w jednym miejscu, to dlatego.


Mam jednak nadzieję, że w czasie wakacji będę coś niecoś wstawiała, ale rzadziej. Trzeba poznawać nowe miejsca ;)

Obecnie zaczęłam już teraz planować sobie moje wakacje w Konstantynowie. Na pierwszy ogień oczywiście idzie splądrowanie biblioteki… ale nie w sensie dosłownym :D

Planuję też od dawna zakupić sobie słuchawki do laptopa – nie ma bata ani kija, muszą być u takiego muzopsychofana, jak ja ;P


Oczywiście, lubię słuchać muzyki. Ostatnimi czasy przesłuchiwałam sobie album grupy Korn z 2013.
Sam zespół uwielbiam od dzieciństwa (urodziny ich wokalisty świętowałam tutaj {link})

 
Dzięki Radiowej Jedynce mogłam urozmaicić mój telefon o kilka dobrych kawałków muzycznych.
Oto niektóre z nich:




To dzięki tej piosence dotarło do mnie, że Korn nadal nagrywa… chociaż jak przepatrzyłam ich dyskografię, ominęła mnie wiadomość o albumie z roczników 2007, 2010 i 2011. Bardzo mi się podoba oficjalny teledysk – dziwny, skonfudowany i barwny – takie już Korn ma w swojej karierze. Nie wiem czemu, ale kobieta pokazana w teledysku dziwnie mi się skojarzyła z Diaboliną z Czarownicy...

Jej wizerunek widnieje na okładce serii Twórcy Historii Fantasy.
Ostatni ich album, który lubię od dzieciństwa, to See You On The Other Side (rocznik 2005)
Wiem, że trochę zatyłowałam w kwestii muzyki metalowej, ale cóż ja poradzę?
Mam nadzieję, że nadrobię zaległości.
Żeby tu nie było tak pusto, wstawię Wam kilka piosenek Korna z tego albumu:





Uważam że wersja lyrics jest lepsza od oryginalnej.




Może starczy tej ciężkości metalu… chociaż, co tutaj jest ciężkiego?
Słuchałam już dużo masywniejszych taktów perkusji i gitar w wykonaniu Korna.
Uważam, że Jonathan i jego chłopcy wykonali z tym albumem kawał dobrej roboty ;)
I oby tak samo było ze świeżym krążkiem.

Takie sobie przemyślenia wstawiłam do tego postu, ale musiałam się wyżalić ;w;
To jest po prostu coś pięknego.
Jak widać po playliście, dodałam na razie jeden kawałek z poprzednich wpisów – mianowicie piosenkę Jackie'ego i Emila – Miaoshu Kongkong.
Siła wyższa… :) 

Piosenka stacjonuje na 58. pozycji w playliście.

Wiem, że niektórzy uważają mnie za dziwną dziewczynę, która na przemian słucha drzyjgąb i cing-ciang-ciąg, no ale nie tylko… :)

Jestem jaka jestem, i jedynym wyjściem z tej przeklętej sytuacji jest, zaakceptować Łajkę Laoshu taką, jaka jest ;D

No cóż, może to będzie na tyle. Przynajmniej wiecie teraz, że tak na serio, to ja nie umarłam. Następny post napiszę już raczej z Konstantynowa.
Mam nadzieję, że też wena na poezję mi wróci, bo jakoś tak cieniutko u mnie z wierszami…

Z góry za to przepraszam.
Przepraszam też, Kochani, za taki mało składny post (dodatkowo, wyjątkowo wczesny), ale usiłuję to poprawić.
Może w następnym tygodniu się odezwę na dobre.
To do zobaczenia :* :* :*


piątek, 13 maja 2016

Sprawy osobiste Dziwnego Świata (Official Note #26): Pobyt w Konstantynowie Ł., duużo wrażeń i... czekanie na nową/starą baśń (,,Księga Dżungli” 2016)

Zhuwei hao*, Kochani!


* cześć! po chińsku. Zwrot ten kierowany jest do większej liczby osób. Natomiast powitanie do jednej osoby brzmi ni hao!

Przez ten tydzień nie było żadnego posta. Jeszcze trochę, aby stuknęły dwa tygodnie...   
Spowodowane było to ogólnym zawirowaniem w moim życiu, chociaż nie mówię, że postanowiłam sobie blogować co dwa-trzy dni. Wiem, że jak człowiek jest skupiony na tysiącach rzeczach naraz (pomijając bloga), dosłownie nie wie, za co się brać, i co do czego dopasować. Tak więc posty zrobiły się odrobinę nieregularne.
Ja przez pewien czas, dosłownie nie wiedziałam w co wsadzić ręce, tak dużo było wrażeń przez tą długą majówkę. Trochę miasta zwiedziłam, ale ja liczę na więcej :)

 Pewnie jesteście ciekawi wrażeń?
 Miasto wydawało mi się z początku metropolią, chyba przez to, że sąsiaduje z ogromną Łodzią. Wygląda na to, że kontynuuję wrażenia mieszkania w kamienicy, a trzeba wiedzieć, że to już drugie mieszkanie w kamienicy w moim życiu. Moja babcia, u której się zatrzymałam, mieszka w blokach, więc jakaś różnica być musi. Teraz wiem, że wolę kamieniczkę od bloków.

Widok z Konstantynowa Ł. Kościół w głębi będzie mi wskazywał drogę do domu :)

Jakiś czas temu byłam w konstantynowskiej bibliotece i, naprawdę powiem Wam, iż byłam zachwycona. Trafiłam tam na dwa moje ulubione działy tuż obok siebie – fantastyka-s-fi i historia. Po prostu bajka!
Najwięcej książek historycznych było o Łodzi, lecz o Europie i takich typowo turystycznych też było niemało. Nawet było co nieco o Azji i Skandynawii.

Wiedziałam, że prędzej czy później wrócę na ten dział. Ja wybrałam sobie trzy książki, a mianowicie:

Z DZIAŁU FANTASTYKI:

Marek Oramus - ,,Trzeci najazd Marsjan” 
Wydawnictwo: Media Rodzina 
2010

 
Z DZIAŁU KSIĄŻEK HISTORYCZNYCH:


Franciszek Bernaś - ,, Śmierć w Tokio” 
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Związków Zawodowych 
Warszawa 1989

Tadeusz Cieślak - ,,Historia Finlandii” 
Wydawnictwo:  Zakład Narodowy im. Ossolińskich 
1983

Nie ukrywam, że bardzo chciałabym przeczytać też mitologię skandynawską, toteż ,,Historia Finlandii” od razu wpadła mi w oko. Co więcej, czytałam też ,,Historię Rosji” Ludwika Bazylowa jeszcze podczas pobytu w Głownie. Obie te książki są spod tego samego wydawnictwa.
Miałam też nadzieję, znaleźć coś o historii Chin (ostatnio obejrzałam ,,Zbroję Boga” z Jackie'em Chanem – to dlatego, ale też chrapkę na taką książkę mam od obejrzenia ,,Małego wielkiego wojownika” - właściwie, to mam na to chrapkę od zawsze, tylko przez ten film z mistrzem ta ochota mi się wzmocniła ^,^)

Która z tych książek jest najgrubsza?
,,Trzeci najazd Marsjan” - liczy 392 strony. Co prawda, nie miałam pojęcia, że mierzę się z serią, ale trudno. Poprzednie części może uda mi się nadrobić.
Najcieńsza jest ,,Śmierć w Tokio” - opowiada, sądząc po wstępie, o burzliwej historii Japonii w okresie wojen światowych z Hitlerem i jemu podobnymi dziadami.
Największym zaskoczeniem było dla mnie, że natrafiły mi się na tak zwany ,,pierwszy ogień” książki, napisane przez Polaków.

Już nie mogę się doczekać lektury jednej z nich!

Po przeczytaniu ewentualnie sformuuję Wam, czy warto na nie polować, czy nie.


Pobyt w Konstantynowie przysporzył mi też nowego idola muzycznego, którym się zafascynowałam dzięki Jackie'emu Chanowi, a konkretnie piosence, którą panowie razem wykonują.
Idolem tym został Emil Chau.

 Jego prawdziwe nazwisko to Wakin Chau. Jest z pochodzenia Tajwańczykiem.


Z ciekawości przejrzałam jego dyskografię (śpiewa w języku mandaryńskim, czyli chińskim tradycyjnym można rzec) i muszę przyznać, iż byłam mile zaskoczona jego świetnym angażem i emocjonalnością jego utworów. Kocham takie emocjonalne kawałki...

     Nie mogłam się oprzeć tej gitarze... 

Jedna z jego piosenek (solo), które skradły moje serce i sprawiły, że wyemigrowałam muzycznie na długi czas do Chińskiej Republiki Ludowej...

EMIL CHAU – HUA XIN
 

Jak się okazuje, warto być ciekawym świata, ale nie tylko muzycznego :)
Obecnie mam na telefonie 19 utworów Jackie'ego i 6 kawałków Emila. Polecam gorąco ich muzykę! Muszę przyznać, że od słuchania Jackie'ego i Emila szybko przyzwyczaiłam się do języka chińskiego. Uważam go za bardzo melodyjny język, a fakt, że jest naszpikowany emocjami, jak większość azjatyckich języków, nikogo nie powinno dziwić. 

Niewykluczone, że wkrótce podzielę się z Wami resztą ich utworów, które wstąpiły na mój telefon i wzbogaciły moje gusta muzyczne :)

Powiem Wam szczerze, iż jaki utwór Jackie'ego czy Emila nie znalazłam, był zatytułowany po angielsku, jednak ja – tradycjonalistka, jeśli chodzi o języki – na biegu zaczęłam szukać chińskich tytułów tych utworów. I znalazłam :)

Jestem taka, że jak się czymś zafascynuję, to się wkręcę całkiem nieźle :)
Poniżej, link do piosenki, dzięki której zafascynowałam się Emilkiem... :)


Piosenkę tą wypatrzyłam całkiem przypadkowo na godzinie wyrównawczej w szkole. Zakochałam się w niej i wiedziałam, że muszę ją mieć! 

Po długich poszukiwaniach znalazłam ją na mojej ulubionej stronie do pobierania muzyki – mp3freex.com. Została wykorzystana do soundtracku ,,Chińskiego Zodiaku” - trzeciej części serii ,,Zbroja Boga” - dlatego też w klipie macie przyjemność widzieć sceny z filmu. 

Ci, którzy czytają Dziwny Świat od dawna, to wiedzą, że jestem bardzo kochliwa jeśli chodzi o muzykę ^,^ 
Wiem, że z ogłaszaniem nowości (szczególnie muzycznych) na blogu zwyczajnie nie nadążam, bo jestem taka jakby ,,poszukiwaczka przygód {muzycznych}" - nie ma dnia, w którym bym nie miała słuchawek na uszach, ani nie szukałabym w Internecie nowych artystów muzycznych, albo przynajmniej grzebała w ich dyskografii...

Taka już jestem...



Na razie mam za sobą część pierwszą ZB, która była nakręcona w 1987. A propos Chau: podoba mi się imię Emil :)

Muszę przyznać, że tegoroczna naciągana majówka była dla mnie megaekscytująca. Można powiedzieć, iż jestem zadowolona.



Mam nadzieję, że tegoroczne wakacje w nowym miejscu będą tak samo pełne wrażeń, jak ta majówka – zrozumiałam bowiem, że w małym mieście, jest mało atrakcji, chociaż nie wykluczę na czas wakacji jakiś pobyt w ,,moim domu”. W końcu rodzinę też trza odwiedzić :)

Muszę przyznać, że zaklimatyzowałam się już po 3 maja (wyjechałam do Konstantynowa w piątek 29 kwietnia). Na razie znam mało uliczek, ale podczas dwóch upragnionych miesięcy myślę, że poznam miasto w całości. Dyrekcja szkoły wie, że miałam ten wyjazd w planach, więc myślę, że przyjmą pod uwagę moją zaistniałą sytuację.

Tymczasem zamierzam nadrobić czytanie Waszych postów, i mam nadzieję, że mi się to uda. Tak jak podkreślałam w poprzednim poście, zamierzam nadgonić serię postów Artist's World.
Mam nadzieję że posty, jakie do niej przydzielę, spodobają Wam się.

Tymczasem ja czekam z niecierpliwością na możliwość obejrzenia najnowszej ,,Księgę Dżungli”, która weszła do kin 15 kwietnia. Niespodzianką jest fakt, iż była mocno wzorowana na Disneyowskiej produkcji z 1967. Ciekawa jestem, czy długo trzeba będzie czekać na możliwość pobierania filmu z dubbingiem. Dlatego też spotkaliście się z cudownym kadrem z Mowglim i Matką Wilczycą Rakshą. A przynajmniej domyślam się, że to jest Raksha :) Ja osobiście z Wilczego Plemienia ubóstwiam Akelę i to z Disneyowskiej animacji z '67, jak i jego książkowy pierwowzór. 

    Akela z najnowszej Księgi. Piękny, nie uważacie? 
   
    Przypatrzcie się dobrze, o Wilcy!

Książkę czytałam i najbardziej wzruszył mnie moment jego śmierci na kolanach Mowgliego – niczym wierny pies na kolanach swego pana...
Gorąco polecam książkę, tak samo jak disneyowską ekranizację z 1967. Wiem oczywiście, że powstało ich więcej, a z fabularnych ekranizacji najbardziej wpadła mi w pamięć ta, nakręcona w '94. Tutaj Mowgliego gra Jason Scott Lee.



Ładny chłopaczyna, nie uważacie?  

Post ten jest dość długawy, lecz zawarłam w nim wszystkie moje wrażenia i przemyślenia z mojej długiej majówki!
Mam nadzieję, że moje naturalne rozpisywanie się (zawsze to robię, gdy myśli i niedawne przeżycia rozsadzają mi głowę) Wam nie przeszkadzało.

Moje samopoczucie można określić mniej więcej tak:

Istny tajfun nowości... Już mnie zmiotło z powierzchni Ziemi...

Dzisiaj wróciłam do Głowna i na poniedziałek wznawiam życie szkolne ^.^
 Ściskam Was tak mocno, jak potrafię, Kochani, i do następnego posta!

niedziela, 20 marca 2016

Sprawy osobiste Dziwnego Świata (Official Note #24): Seria ,,Twórcy Historii Fantasy” - wprowadzenie nowej serii postów

Cześć, Kochani!

Wpadam do Was z małą informacją, a właściwie nowiną dotyczącą bloga.

Otóż, jakiś czas temu wpadłam na pomysł, aby realizować tu oprócz serii blogerskiej i przemyśleń serię tzw. rozpiski.
Seria, jak wskazuje nazwa, będzie dotyczyła rozmaitych artystów – pisarzy, kompozytorów, ale przede wszystkim aktorów – którzy przyczynili się do rozwoju gatunku fantasy i science fiction.

Przekonacie się zatem, że lubię nie tylko tych artystów, których opisuję w kategoriach Dziwnego Świata.
Seria ta, tak samo jak ,,Dziwny Świat Uczuć i Myśli” będzie miała swoją okładkę i opis, do którego bloga należy.



Jeszcze nie wiem, jaka będzie częstotliwość tych postów, ale sądzę, że będzie raczej pokrywała się z ,,zwyczajnymi postami” tj. typowo graficznymi (postacie z mitologii, fantastyki i dzieła artystów – wiecie, o jakie posty chodzi :)).

  
Cóż, pozostaje mi wierzyć, że seria przypadnie Wam do gustu i że z chęcią podzielicie się swoimi przypuszczeniami/wrażeniami.
Może też przy ewentualnej notce o jakimś aktorze polecę Wam film z jego udziałem?

Czas pokaże :)